Kampania Ratujmy Konie

Komitet Pomocy dla Zwierząt zajmuje się opieką i ratowaniem zwierząt. Prowadzi m.in. przytulisko Przystań Ocalenie, w którym opiekuje się ponad setką zwierząt. Ludzie z tego komitetu stają w obronie potrzebujących, krzywdzonych i katowanych zwierząt podejmując szereg różnych działań. Komitet jednak w szczególności znany jest z pomocy koniom wożonym na rzeź.
Ruszyła kampania, która ma na celu nagłośnienie problemu okrucieństwa wobec zwierząt - szczególnie wobec koni wożonych w przerażających warunkach za granicę na rzeź. Na końcu notatki załączam informację prasową na temat Kampanii Ratujmy Konie.
Możemy pomóc tym biednym zwierzętom na wiele różnych sposobów, m.in:
1. Zadzwonić pod numer 0 300 703 703 z telefonu stacjonarnego. Całkowity kosz minuty połączenia to 4 PLN + VAT. Zebrane w ten sposób środki zostaną przeznaczone na wykup, leczenie i utrzymanie koni w “Przystani Ocalenie”.
2. Możemy kupić coś na allegro.
3. Możemy zebrać wśród znajomych żywność, środki czystości, koce, miski dla zwierząt którymi komitet się opiekuje oraz dla schronisk, którym pomaga.
4. Możemy zebrać maskotki, książki, obrazki itp. i przesłać je na adres Komitetu, żeby ten mógł później te rzeczy wystawić na allegro.
5. Możemy zebrać podpisy wśród znajomych pod petycją zakazu eksportu koni za granicę na rzeź (zebrano już ponad 500 tysięcy podpisów więc jest spore społeczne poparcie, czyli da się tutaj wygrać).
Więcej metod pomocy możecie odnaleźć tutaj
Informacja prasowa na temat akcji:
Zarząd Komitetu Pomocy dla Zwierząt prowadzi II Kampanię Społeczną RATUJMY KONIE!, której celem jest nagłośnienie problemu okrucieństwa wobec zwierząt szczególnie wobec koni wiezionych za granicę na rzeź.
Poprzez działania medialne chcemy uwrażliwić społeczeństwo na krzywdę zwierząt oraz edukować dzieci i młodzież. Dodatkowo chcemy zgromadzić fundusze, które w całości zostaną przeznaczone na wykup i utrzymanie zwierząt w naszym przytulisku, w którym swój dom znalazło już ponad 120 zwierząt wśród nich 92 konie, krowa, osły, kozy, owce, świnki, psy, koty i inne.
Każdego roku z Polski do Włoch i Francji eksportuje się na ubój 40 tysięcy żywych koni. Jest to jedna z niewielu dziedzin, w której Polska zajmuje czołowe miejsce. Głównymi odbiorcami są Włosi. Kupują największe i najgrubsze okazy, płacąc za nie nawet 4-6 tysięcy złotych. Stłoczone w ciężarówkach - nawet po 35 - przerażone, głodne i spragnione zwierzęta jadą tysiące kilometrów do rzeźni, nawet na Sardynię.
Przez Tychy, do przejścia granicznego w Cieszynie, od lat przejeżdżały transporty ze zwierzętami. Źrebakami i starymi końmi i przeznaczonymi na śmierć. Nie każdy mógł spojrzeć w oczy przerażonego, udręczonego, skazanego więźnia.
Od 1998 roku Komitet Pomocy dla Zwierząt w Tychach zajmuje się zbiórką pieniędzy na wykup koni prosto z transportów, z baz przeładunkowych, z targów końskich w Bodzentynie czy Sochaczewie i od ludzi, którzy chcą się ich pozbyć. Jest to Stowarzyszeniem społeczne. Uratowali ponad 91 koni. Jedyny, wolny od nieszczęśliwych wspomnień konik nazywa się Toronto.
Niektóre z nich były już w rzeźni. Są wśród nich: 2-letni ogier Brando i jego 9-letnia matka Figa. Zostały cudem uratowane przez wojsko z rozlewisk Warty. Odra, 15-letnia klacz rasy “konik polski” przyuczona do hipoterapii, gdy zachorowała na ochwat, została skazana na rzeź. Czteroletni ogier Arlan, pokazowy koń jednej z polskich stadnin, został sprzedany, bo nie widzi na jedno oko. Litwa i Śnieżka, ok. 15-letnie klacze pracowały przy wyrębie. Do Bodzentyna przyjechały z Litwy, były brudne, na boku miały wycięte symbole rzeźne. Konie chwiały się na nogach i czuć było od nich…. alkohol! Opite i otumanione “chudły” już w drodze do Tych, po wypuszczeniu z auta trudno je było prowadzić. Inne konie, kiedy już nie nadawały się do pracy, tuczono słonymi ziemniakami, aby bez przerwy piły, bo wtedy gwałtownie tyły i wyglądały lepiej. No a poza tym były cięższe!!!
Drastycznych przykładów, dramatycznych losów niechcianych zwierząt jest dużo, dużo więcej Od 2003 roku mieści się, też pod Tychami, przytulisko “Przystań Ocalenie”, tam znajdują dom te niechciane, wyrzucone, maltretowane zwierzęta. Tam trafiają i te stare, bardzo poszkodowane przez los i bardzo młode źrebaki, na które jest największy popyt zagranicznych smakoszy. W “Ocaleniu” mieszkają również koty uratowane z laboratoriów, psy, owce, krowy, kozy i inne.
Każdy z nas może pomóc Komitetowi i w zbiórce pieniędzy i w utrzymaniu zwierząt w przytulisku. Możemy na odległość adoptować konia, psa, kota - pokrywając koszty jego utrzymania. Można odpisać 1% swojego podatku dochodowego na cele KPdZ. Więcej info www.przystanocalenie.pl.
Ideę pomocy wiezionym na rzeź koniom poparło już ponad 500 tysięcy ludzi, podpisując się pod petycją domagającą się zakazu transportu żywych koni.
Podobne Wpisy
Jesli ten wpis jest dla Ciebie wartosciowy, prosze pozostaw komentarz albo subskrybuj feed bloga i otrzymuj przyszle artykuly w swoim czytniku RSS.
Komentarze
Konie to piękne istoty ,ludzie to jeszcze piękniejsze istoty.Dzienie umiera z głodu 7000 ludzi.Aha no i zróbcie jakiś protest czy coś.Zablokujcie droge we Włoszech.Prawdę mówiąc niepełnoletni za dużo nie zrobią.
popieram jak najbardziej tą idę,takie akcje powinny być szeroko nagłaśniane,wtedy na pewno znajdzie się więcej ludzi gotowych pomóc tym biednym zwierzętom




Wczytuje ...
ratujmy konie akurat nie mam kasy by tak pomuc bo mam 10 lat ale w soboty chodze sprzatac boksy i myc zwierzęta bo bardzo je kocham ///.