
Pamiętam jak kiedyś w internecie dowiedziałem się, że bardzo dużo Polaków siusia pod prysznicem.
Byłem tym zdumiony, bo nikt nigdy mi się nie zwierzał aby coś takiego praktykował.
Nie wiem jak nazwać ludzi którzy tak robią, ale od dzisiaj można ich chyba określić ludźmi pro-ekologicznymi.
Bo oto w Brazylii, trwa teraz szeroko zakrojona kampania społeczna (Xixi no Banho), zachęcająca ludzi do oddawania moczu podczas prysznica. Siusiając pod strumieniem wody, możemy jakoby zaoszczędzić 12 litrów wody dziennie. Jak dla mnie, ten rachunek brzmi trochę dziwnie. Nie wiem ile “ciągną klozety” w Brazylii, ale tutaj w Polsce spuszczenie wody to chyba nie więcej jak 2-3 litry. Z drugiej strony, może ja po prostu jestem brudasem i nie zażywam tak jak Brazylijczycy czterech kąpieli dziennie…
W każdym razie, zadaniem kampanii jest zmniejszenie korzystania z zasobów naturalnych, a więc czystych rzek, których jest jak na lekarstwo. Ma to pomóc, m.in. pięknym, brazylijskim lasom. Rozpatrując ten pomysł pod kątem higienicznym, mocz składa się w 96% z wody oraz substancji, które woda prysznicowa naturalnie filtruje: dlatego jest to bezpieczne. Ponoć najlepiej siusiać na samym początku kąpieli, by dobrze wypłukać mocz.
Prawdę mówiąc, jestem dość staroświecki. Toalety używam do załatwiania się, a kabinę prysznicową do prysznicowania. Oczami wyobraźni, już sobie wyobrażam w jakim kierunku mogą iść kolejne edycje kampanii. Przychodzi mi co najmniej kilka dobrych sposobów na zaoszczędzenie wody.
Pierwszym sposobem mogłoby być nie spuszczanie wody w kiblu. Ewentualnie samą kupkę można byłoby objąć “programem spłukiwania”, a cała reszta mogłaby poczekać na swoją kolej. Tak na prawdę, wiem że niektórzy ekolodzy ze względu na oszczędność zasobów, rzeczywiście ograniczają spuszczanie wody. Część osób do baniaka z wodą wkłada także jakiś przedmiot by ten nie musiał się tak napełniać. Takie coś akurat w pełni rozumiem i popieram.
Kolejna kampania mogłaby się także nazywać “Myj ręce w kiblu. Dosłownie.“. Po załatwieniu potrzeby, można byłoby poczekać ze spuszczeniem wody, namydlić sobie ręce mydłem w płynie, a następnie wypłukać bryzą z toalety.
Prawdopodobnie, robię się już jednak trochę obrzydliwy z takimi “pomysłami”. Ale chyba też trochę taka jest ta akcja. Zaciekawiło mnie jak w ogóle można zareklamować taką kampanię, by odbiorcom nie wydała się dziwna i niesmaczna. Dlatego musiałem się przyjrzeć jej spotowi reklamowemu. Jest on zbyt abstrakcyjny nawet jak dla mnie:


“w Polsce spuszczenie wody to chyba nie więcej jak 2-3 litry” – w Polsce stosuje się toalety wyposażone w 12-15 litrowe zbiorniki, więc w przypadku braku dwóch spłuczek (małe spłukanie i duże spłukanie) na raz idzie tyle wody. Nie wiem skąd pomysł, że na spłukiwanie uzywa się 2-3 litrów…
Sikasz pod prysznicem? Sikaj!…
p Ja się przyznaję 8211 zdarza mi się to. Nie robię tego regularnie, ale jeśli pod natryskiem zachce mi się siusiu, to nie wyłaże spod niego, lecz strong sikam tam gdzie stoję strong . Oczywiście u siebie. Bo gdy jestem u kogoś, bądź pod prysznic…