Robi się coraz cieplej. Być może na te gorące dni najlepiej wziąć ze sobą małą, poręczną Cisowiankę? Ale czemu akurat ją? Owszem, jest wiele dobrych wód mineralnych, ale za żadną inną nie fundujemy 5 litrów czystej wody dla ludzi z Afryki.
Pojedyncza, zakupiona butelka mineralnej, funduje właśnie 5 litrów wody dla spragnionych osób. Dodać trzeba, że właśnie brak czystej wody, w tym regionie świata zbiera gorsze żniwo niż szalejące wojny.
Cisowianka współpracuje z Polską Akcją Humanitarną. Ta charytatywna woda jest już sprzedawana od listopada zeszłego roku. W ciągu pierwszych miesięcy akcji, ze sprzedanej mineralnej, udało się zebrać środki na zbudowanie dwóch studni. W planach jest wybudowanie 11 studni, które mają zapewnić czystą wodę mieszkańcom Południowego Sudanu. Zmieni to życie ok. 2000 osób.

Gdzie można kupić Wodę dla Sudanu?
Sprzedaż jest prowadzona w wielu największych sieciach sklepowych, takich jak: Makro, Real, Tesco, Auchan, Leclerc, Stokrotka, Bomi czy Top Market. Poza tym, jest także rozprowadzana w pomniejszych sieciach, których nazwy znajdziecie na tej stronie.
Inicjatywą objęte są wyłącznie małe butelki o pojemności 0,33 litra. Musicie więc rozglądać się buteleczkami oznaczonymi logo Polskiej Akcji Humanitarnej oraz motywami afrykańskimi. Wyglądają one tak:

Dodatkowe informacje o akcji
Na oficjalnej stronie akcji, zawarte są bardziej szczegółowe informacje na temat kampanii dla Sudanu. Jeśli ktoś preferuje przekaz wideo, to może się zapoznać z ciężką sytuacją tych ludzi na poniższym filmiku. O ich problemach mówi Janina Ochojska:


No… To wracamy do tricków. 5 litrów przeznaczamy? A potem się dowiadujemy, że tak naprawdę to oni zbierają pieniądze na studnię? Ciekawe, ile to faktycznie jest pieniędzy. Pewnie napisanie, że 10 gr z zakupu drogiej wody (każda butelka, która nie jest przynajmniej butelką półtoralitrową jest nieopłacalna ze względów ekonomicznych dla konsumenta. Dane z jakiegoś sklepu online: Cisowianka 0.5l (a tu mamy kupować jeszcze mniejszą!) – 12 sztuk – 14,98 zł [2.5 zł/litr]; Cisowianka 1.5l – 6 sztuk – 10,43 zł [1.16 zł/litr]. Różnicę można przeznaczyć na PAH i pewnie przekazać więcej niż producent, LoL).
EDIT: Doczytałem na stronie, że butelka kosztuje 1 zł i ta złotówka idzie na PAH (ta, jasne). 1 zł sprawia, że litr wychodzi po 3 zł. Czyli kupując wodę w butelkach półtoralitrowych (po przeliczeniu na 1 litr, dla ułatwienia) płacimy 1.16 zł, a w kieszeni zostaje 1.84 zł, które możemy przekazać PAH i wesprzeć je PRAWIE DWUKROTNIE bardziej niż nasz cudowny producent z akcją 0.33l. Heh.
Poza tym na stronie http://www.cisowianka.pl/k/sudan_06 mamy raz tak:
(słowa kluczowe: 1 zł, całość przekazana)
(słowa-klucze: 10% wartości sprzedaży)
To w końcu ile oni przeznaczają? Kto mi wyjaśni?
Z innej beczki: akcja już od listopada 2008 i uzbierali dopiero na 2 studnie? Czyli w 6 miesięcy są w stanie uzbierać na dwie… To pozostałe 9 zajmie 27 miesięcy — 2 lata i 3 miesiące. Może to ja, ale boje się, że za rok akcja się skończy i tyle będzie z 11 studni dla Sudanu.
Mori, nie każdy kieruje się względami ekonomicznymi, wiele osób chce mieć po prostu poręczną butelkę, którą można łatwo z sobą nosić. Pewnie, że lepiej kupować duże butelki i różnice przeznaczyć na PAH, ale ludzie tak nie działają.. Nie każdy lubi ot tak dawać pieniądze na cele charytatywne, albo nie chce mu się robić przelewów. A tutaj, dostaje co potrzebuje i przy okazji jakoś pomaga. Ludzie tak tego nie przeliczają, ale się cieszą, że pomagają.
Przypomina mi to niedawną historię z “Twoimi nakrętkami”.
Po napisaniu tego wpisu: http://blog.pomagaj.info/2009/05/27/akcje-zbierania-nakretek-gdzie-i-jak/ poprosiłem autorów pierwszej akcji o podlinkowanie. Spotkałem się z odmową, bo zniechęcam tym wpisem do wysyłania im nakrętek. A dlaczego? Bo napisałem ile takie nakrętki są warte i to, że lepiej zrobić przelew niż wysyłać je pocztą, która jest droższa od ich wartości. Napisali, że każdego dnia odbierają przesyłki z nieznaczną ilości nakrętek od darczyńców i to jest dla nich powodem do dumy i motywacją do dalszej pracy. Osobiście czułbym się nie przyzwoicie przyjmując takie paczki. Jak dla mnie, to jest brak szacunku dla darczyńcy, który nie wie ile są warte nakrętki (brak tej informacji na ich stronie). Poza tym – idealnie – akcje charytatywne są nie po to aby organizator czuł się fajnie i dumnie, ale po to żeby pomóc. Zauważyłem (piszę to tak ogólnie) że dla wielu osób pomaganie to “być albo nie być”. Jak ktoś pomagający nie ma pod ręką osoby, która cierpi i może jej pomóc, to sam jest niezadowolony. A gdy pomaga cierpiącej osobie to przeżywa zadowolenie i spełnienie.
Nawiązując jeszcze od zbieraczy zakrętek, to znajduję też jakiś sens w ich działaniu. Akcji zbierania pieniędzy jest mnóstwo, a darczyńców brak. Akcji zbierania rzeczy jest mniej i ludzie chętniej je dają mimo, że to się nie kalkuluje. Gdyby nie te nakrętki, to pewnie nic by nie dali i nikt by nie skorzystał.
Może jestem hipokrytą ale też w podobny sposób prowadzę tego bloga. To znaczy, widzę jak niektóre akcje są liche, ich pomoc mizerna, a mimo to, piszę o nich bardzo entuzjastycznie (to taka tajemnica między nami i tymi, którzy to teraz mogą czytać). A dlaczego tak robię? Bo uważam, że nawet najmniejsza świadomość, że zrobiło się coś altruistycznego bardzo pozytywnie wpływa na umysł osoby pomagającej. Czyli taki pomagający nie pomoże tak bardzo celowi który wspiera ale przynajmniej pomoże sobie.
Mmm…
Ehhh, się dość offtopicznie rozgadałem…. :)
Skoro tak, i skoro odradziłeś wysyłanie nakrętek pocztą (właśnie ze względu na przelicznik koszt/efekt), czemu nie napiszesz o tym przy okazji tej akcji? To taka niekonsekwencja: tam odradzasz, tutaj zachęcasz, mimo, że sytuacja jest podobna.
Co do sensu zbierania nakrętek – on nie polega na tym, że kupujemy jakiś specjalny, dużo drozszy od innych produkt, z którgo odkręcamy nakrętkę. Nakrętki zbiera się “przy okazji”. W WdS nie ma nic “przy okazji” – jesteśmy zmuszeni kupić DROGI, NIEEKONOMICZNY PRODUKT, a jeszcze nam wmaiają, że to najlepszy wybór, bo pomagamy. Na tym polega problem. Firma wcale nie chce przeznaczać części własnych zysków na Sudan – chce wykorzystać za to nasze środki do kamapnii reklamowej, przy okazji używając PAHu jako wabika… Tylko czekać, aż agencje towarzyskie zaczną organizować akcje Wody dla (tu wstaw dowolny kraj z Afrykii, i tak ludzie nic o nich nie wiedzą, tylko Egiptu nie wybieraj) – powiedzą, że każda dziewczyna kasę z co dziesiątego numerku przeznaczy na studnie… Heh.
PS. I ile w końcu PAH ma z jednej butelki też cudnej Cisowianki?