Już trzeci rok z rzędu, informuję o ogólnopolskiej akcji “Zerwijmy Łańcuchy“. Informuję, bo smutnym widokiem jest oglądanie psów przywiązanych łańcuchami do swoich bud. Z nadzieją jednak spoglądam właśnie na tą akcję: przez te trzy lata pięknie się rozwinęła i zwiększyła świadomość na temat szkodliwości trzymania psów na łańcuchach.
Dnia 4 października, na terenie całego kraju odbędą się nietypowe protesty: cały czas można się zapisać i wziąć w nich udział.
Podczas tychże protestów, w centralnych punktach różnych miejscowości, wolontariusze rozłożą budy, do których każdy chętny będzie się mógł przypiąć by poczuć ciężar łańcucha na własnej skórze. Może jest to trochę dziwaczne i szalone, ale na pewno wzbudza duże zainteresowanie przechodniów. Jeśli chcecie wziąć czynny udział w akcji, bądź po prostu wyrazić swoje poparcie pod internetowym listem i dowiedzieć się więcej o całej sprawie, to zapraszam na oficjalną stronę inicjatywy.
Psy na łańcuchach: czy to jest problem miast?
Patrzę teraz na mapkę miast uczestniczących w proteście i zastanawiam się o ile skuteczniejsza byłaby ta akcja, gdyby protesty odbywały się na wsiach i w małych miasteczkach. Bo nie jest żadnym odkryciem, że problem wiązania psów dotyczy głównie wsi. Sądząc po wielkim rozmachu akcji, organizatorzy wiedzą co robią więc nie chciałbym ich tutaj pouczać, ale… być może powinni oni zaangażować do tej sprawy duchownych? Na wsi słowa z ambony brzmią donośniej niż gdziekolwiek indziej. Księża mają tam moc do poruszania społecznością i czasem żałuję, że nie używają jej do takich praktycznych i dobrych celów.
Natomiast bardzo mi się podoba, że organizatorzy starają się trafić z całym problemem do nauczycieli szkolnych, tak by ci mogli organizować lekcje dla swoich młodych uczniów. Tego typu zajęcia odbyły się już w niejednej polskiej szkole. I dobrze, bo to walka z przyczynami zjawiska.
Informacja prasowa
Na koniec, informacja prasowa od organizatorów akcji:
„Zerwijmy łańcuchy” to protest czytelników miesięcznika „Mój Pies” przeciwko wiązaniu psów na stałe na łańcuchach. W XXI wieku znamy już humanitarne sposoby bezpiecznego dla otoczenia trzymania zwierząt. Dlatego w centrach największych polskich miast ustawiamy budy, do których każdy, kto tylko zechce, może się na kilka minut przywiązać – by zobaczyć, jak wygląda świat z perspektywy psa łańcuchowego, jak wycieńczające, koszmarnie nudne i bezsensowne jest życie na 2 metrach kwadratowych. Większość osób biorących udział w akcji jest zaskoczona ciężarem takiego łańcucha – to po prostu trzeba poczuć na własnej szyi.
W akcję „Zerwijmy łańcuchy” włączają się znane postaci ze świata kultury i rozrywki – oni również przywiązują się do bud. Media obszernie relacjonują nasze happeningi. To ważne, bo chcemy, by wzrastała świadomość, że pies powinien być przywiązany do człowieka, a nie do budy.
Trzymanie psów na łańcuchu to barbarzyński zwyczaj. Chcemy go zmienić. Dlatego akcję „Zerwijmy łańcuchy” prowadzimy również w szkołach – w wielu z nich w pierwszych tygodniach roku szkolnego odbywają się lekcje poświęcone problemowi psów łańcuchowych.
Jeśli tobie również krwawi serce na widok psa trzymanego na łańcuchu – nie zwlekaj, dołącz do nas! Czekamy na twoje zaangażowanie i nowe pomysły!

